Niedzielne, słoneczne popołudnie. Obecność na ogólnopolskim finale STN – Studenckiego Turnieju Negocjacyjnego 2015 pozwala mi przyjrzeć się rywalizacji na wysokim poziomie. Rywalizacji bystrych osób reprezentujących dumnie swoje uczelnie, młodych negocjatorów spragnionych zwycięstwa. Osób uciekających się do wyszukanych trików negocjacyjnych i podejść przeciwnika, stosujących wielokrotnie ćwiczone umiejętności w jednym celu – sięgnięcia po laur zwycięzców. Obserwuję te zmagania z wielką przyjemnością i uwagą. Jeden z liderów drużyn buduje dobrą relację z drużyną przeciwną. W odpowiednim momencie wysuwa wygórowaną ofertę. Argumentuje ją odpowiednio i pyta przeciwnika, „co sądzicie o tej propozycji?”. Uzyskuje akceptację, kolejną przewagę, zwycięstwo ma w garści. Dobra robota. Emocje rosną bliżej końca rozgrywki. W ostatnim etapie myli się w obliczeniach i oddaje swoją długo budowaną przewagę. Zwycięstwo w tym secie było o krok! Przy innym stole drużyny zgodnie dzielą tort po równo i w szybkim tempie poruszają się do zakończenia rozgrywki. Przy następnym stole burzliwe rozmowy kończą się stąpaniem po grząskim gruncie – okazuje się, że drużyna przeciwna bardzo blefowała. Powstaje pytanie, na które trzeba odpowiedzieć od razu – jak dalej prowadzić rozmowy?

Jak chętnie sam stanąłbym w szranki w tych rozgrywkach z najlepszymi polskimi zawodnikami! Pragnienie realizacji tego pomysłu kiełkuje w niespodziewanym miejscu. W toku rozmowy z jednym z ekspertów oceniających styl negocjacyjny zawodników, do głowy przychodzi mi intrygujący pomysł. Ten pomysł owocuje ambitnym pytaniem, które zadawałem sobie wielokrotnie w różnych sytuacjach zawodowych – jak przygotować drużynę do walki o zwycięstwo? W tym przypadku zwycięstwo w światowym turnieju negocjacyjnym WNR – Warsaw Negotiation Round 2015, na którym w szranki staną najlepsze drużyny z całego świata. Więcej o przygotowaniach do Warsaw Negotiation Round.

Sprawdź też moją ofertę usług negocjacyjnych.

Następny wpis